Winne jest złe prawo
2010-09-10 13:39

O kłopotach Leśnego Parku Niespodzianek, dotyczących zwrotu gminnej ziemi potomkom dawnych właścicieli rozmawiamy z Pawłem Machnowskim – współwłaścicielem Parku. 

 

Winne jest złe prawo
O kłopotach Leśnego Parku Niespodzianek, dotyczących zwrotu gminnej ziemi potomkom dawnych właścicieli rozmawiamy z Pawłem Machnowskim – współwłaścicielem Parku. 
Leśny Park Niespodzianek funkcjonuje już od 8  lat. Teraz jak donoszą media ma spore problemy, jako że zgłosili się  spadkobiercy terenów na których jest położony. Jak doszło do tego, że wydzierżawił Pan od miasta teren, który de facto do miasta nie należy?
Problem nie leży w wydzierżawieniu od miasta złych terenów, tylko w niesprawnym ustawodawstwie, które do tego dopuściło. Mamy już 20 lat demokracji a brak uregulowań dotyczących zwrotów  terenów wywłaszczanych w poprzednim ustroju ciągle jest wielkim problemem. Czesi i Niemcy już poradzili sobie z tym problemem – oni wyznaczyli pewien okres czasu, w którym można ubiegać się o zwrot nieruchomości, który już zresztą minął. U nas ten problem dotyczy całego kraju, nie tylko Leśnego Parku Niespodzianek – wystarczy wspomnieć o niszczejących kamienicach w Bytomiu czy na krakowskim Kazimierzu. Nikt nie chce remontować nieruchomości, które mogą zostać mu odebrane. 
Cofnijmy się zatem do momentu, kiedy postanowił Pan otworzyć Leśny Park Niespodzianek. 
Tak naprawdę to nie „ja” tylko „my”. Jestem wspólnikiem mojej siostry, która także ma duże doświadczenia z ogrodami zoologicznymi. Jako że rodzinnie jesteśmy związani z Wisłą, chcieliśmy otworzyć taki ogród właśnie tam. Wiślański samorząd  nie znalazł jednak zrozumienia dla naszego pomysłu, dlatego udaliśmy się do Ustronia, gdzie samorząd wykazał pełną aprobatę dla projektu. Tereny dzisiejszego Parku zostały nam wskazane właśnie przez samorząd. Gmina, jako świadomy gospodarz terenów wskazała nam miejsce, które w starym planie zagospodarowania miały przeznaczenie właśnie pod tereny około uzdrowiskowe i park. Gmina moim zdaniem postąpiła jak najbardziej słusznie - problem leży natomiast w wadliwym ustawodawstwie o którym już mówiłem. 
Od jak dawna wie Pan o roszczeniach spadkobierców byłych właścicieli?
Ponad rok temu otrzymaliśmy pismo, że członkowie rodzin, które maja prawo do części terenów parku po osobach wywłaszczonych upomnieli się o parcelę, kwestionując zasadność wykorzystania ich na potrzeby uzdrowiskowe. Kiedyś były to tereny wyłącznie rolne lub leśne, więc dzisiaj nie stanowiłyby większej wartości inwestycyjnej. Jeśli krewni byłych właścicieli chcieliby inwestować na tych terenach byłoby to bardzo trudne – w grę wchodzą jeszcze przecież obostrzenia związane z ochroną środowiska oraz prawo dotyczące uzdrowisk.
Czy widzi pan dzisiaj możliwość rozwiązania tego problemu?
Jedyne możliwe dzisiaj rozwiązanie to możliwość zakupów tych parcel. 
Przez miasto czy przez Pana?
Przeze mnie. Zresztą dla mnie nie ma to wielkiego znaczenia – jeśli kupię te tereny, nie będę musiał płacić dzierżawy. Dla przetrwania tego ogrodu zoologicznego nie ma znaczenia, czy tereny kupi miasto, czy ja. Tak jak mówiłem, spadkobiercy nie ubiegają się o prawa do całego terenu Parku, tylko do poszczególnych parcel, które jednak park dzielą. 
Czy stawki, które płaci Pan za dzierżawę są preferencyjne?
Nie są preferencyjne, ale tez nie spekulacyjne. Stawki są w cenach rynkowych i to nam wystarcza. My prowadzimy działalność gospodarczą, która jednak moim zdaniem służy miastu i regionowi. To jednak ciągle normalna działalność gospodarcza, w dodatku z bardzo wysokimi kosztami  stałymi. 
Inwestycja zresztą też pewnie nie była niska?
Objąć infrastrukturą las o powierzchni 14 hektarów to koszty ogromne. Przykładowo, za same siatki, którymi odgradzamy wybiegi, musimy wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zresztą prawdziwe wydatki zaczynają się zimą, kiedy park nie zarabia. Trzeba kupić paszę dla zwierząt, zapłacić pracownikom, którzy będą się nimi opiekowali i odśnieżali… Obliczyliśmy, że czas zwrotu inwestycji to nawet 30 lat, oczywiście w zależności od koniunktury. 
Kupno dodatkowej ziemi wydłuży ten czas. 
Pewnie tak, ale naszą stratą, jeśli musielibyśmy stąd odejść, to niezamortyzowana inwestycja. Oprócz tego to byłaby duża strata dla miasta – ja znam tylko 6 prywatnych ogrodów zoologicznych prowadzonych w naszym kraju. 
Rozmawiał: Andrzej Drobik

 

Leśny Park Niespodzianek funkcjonuje już od 8  lat. Teraz jak donoszą media ma spore problemy, jako że zgłosili się  spadkobiercy terenów na których jest położony. Jak doszło do tego, że wydzierżawił Pan od miasta teren, który de facto do miasta nie należy?

Problem nie leży w wydzierżawieniu od miasta złych terenów, tylko w niesprawnym ustawodawstwie, które do tego dopuściło. Mamy już 20 lat demokracji a brak uregulowań dotyczących zwrotów  terenów wywłaszczanych w poprzednim ustroju ciągle jest wielkim problemem. Czesi i Niemcy już poradzili sobie z tym problemem – oni wyznaczyli pewien okres czasu, w którym można ubiegać się o zwrot nieruchomości, który już zresztą minął. U nas ten problem dotyczy całego kraju, nie tylko Leśnego Parku Niespodzianek – wystarczy wspomnieć o niszczejących kamienicach w Bytomiu czy na krakowskim Kazimierzu. Nikt nie chce remontować nieruchomości, które mogą zostać mu odebrane. 

Cofnijmy się zatem do momentu, kiedy postanowił Pan otworzyć Leśny Park Niespodzianek. 

Tak naprawdę to nie „ja” tylko „my”. Jestem wspólnikiem mojej siostry, która także ma duże doświadczenia z ogrodami zoologicznymi. Jako że rodzinnie jesteśmy związani z Wisłą, chcieliśmy otworzyć taki ogród właśnie tam. Wiślański samorząd  nie znalazł jednak zrozumienia dla naszego pomysłu, dlatego udaliśmy się do Ustronia, gdzie samorząd wykazał pełną aprobatę dla projektu. Tereny dzisiejszego Parku zostały nam wskazane właśnie przez samorząd. Gmina, jako świadomy gospodarz terenów wskazała nam miejsce, które w starym planie zagospodarowania miały przeznaczenie właśnie pod tereny około uzdrowiskowe i park. Gmina moim zdaniem postąpiła jak najbardziej słusznie - problem leży natomiast w wadliwym ustawodawstwie o którym już mówiłem. 

Od jak dawna wie Pan o roszczeniach spadkobierców byłych właścicieli?

Ponad rok temu otrzymaliśmy pismo, że członkowie rodzin, które maja prawo do części terenów parku po osobach wywłaszczonych upomnieli się o parcelę, kwestionując zasadność wykorzystania ich na potrzeby uzdrowiskowe. Kiedyś były to tereny wyłącznie rolne lub leśne, więc dzisiaj nie stanowiłyby większej wartości inwestycyjnej. Jeśli krewni byłych właścicieli chcieliby inwestować na tych terenach byłoby to bardzo trudne – w grę wchodzą jeszcze przecież obostrzenia związane z ochroną środowiska oraz prawo dotyczące uzdrowisk.

Czy widzi pan dzisiaj możliwość rozwiązania tego problemu?

Jedyne możliwe dzisiaj rozwiązanie to możliwość zakupów tych parcel. 

Przez miasto czy przez Pana?

Przeze mnie. Zresztą dla mnie nie ma to wielkiego znaczenia – jeśli kupię te tereny, nie będę musiał płacić dzierżawy. Dla przetrwania tego ogrodu zoologicznego nie ma znaczenia, czy tereny kupi miasto, czy ja. Tak jak mówiłem, spadkobiercy nie ubiegają się o prawa do całego terenu Parku, tylko do poszczególnych parcel, które jednak park dzielą. 

Czy stawki, które płaci Pan za dzierżawę są preferencyjne?

Nie są preferencyjne, ale tez nie spekulacyjne. Stawki są w cenach rynkowych i to nam wystarcza. My prowadzimy działalność gospodarczą, która jednak moim zdaniem służy miastu i regionowi. To jednak ciągle normalna działalność gospodarcza, w dodatku z bardzo wysokimi kosztami  stałymi. 

Inwestycja zresztą też pewnie nie była niska?

Objąć infrastrukturą las o powierzchni 14 hektarów to koszty ogromne. Przykładowo, za same siatki, którymi odgradzamy wybiegi, musimy wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zresztą prawdziwe wydatki zaczynają się zimą, kiedy park nie zarabia. Trzeba kupić paszę dla zwierząt, zapłacić pracownikom, którzy będą się nimi opiekowali i odśnieżali… Obliczyliśmy, że czas zwrotu inwestycji to nawet 30 lat, oczywiście w zależności od koniunktury. 

Kupno dodatkowej ziemi wydłuży ten czas. 

Pewnie tak, ale naszą stratą, jeśli musielibyśmy stąd odejść, to niezamortyzowana inwestycja. Oprócz tego to byłaby duża strata dla miasta – ja znam tylko 6 prywatnych ogrodów zoologicznych prowadzonych w naszym kraju. 

Rozmawiał: Andrzej Drobik

 

 

 



Komentarze
Brak komentarzy

Najnowsze artykuły

Czesław Gluza: wszystko zależy od frekwencji

Rozmowa ze starostą cieszyńskim i zarazem kandydatem na posła z listy PO, Czesławem Gluzą, opublikowana przez portal SCI GO!

2011-10-06 13:54
Więcej

5 pytań do…

Prezentujemy pierwszy wywiad z cyklu "5 pytań do ..." O Ekranach akustycznych, dworcach PKP, stadionie i pomniku Jana Szczepańskiego rozmawiamy z przewodniczącym Rady Miasta panem Stanisławem Maliną.

2011-10-03 12:21
Więcej

Jan Gomola: "Brakuje otrzaskania"

O poprzednim sezonie, wyoborze nowego zarządu i o możliowściach zespołu ustrońskiej Kuźni rozmawiamy z byłym bramkarzem Kuźni Ustroń, Górnika Zabrze i  Reprezentacji Polski - Janem Gomolą.

2011-07-16 11:16
Więcej

Odchodzę, żeby zwrócić uwagę

Z Jackiem Nieurzyłą, byłym przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta rozmawiamy o powodach jego rezygnacji, o pracy MRU oraz o tym, czy Ustroń jest miastem atrakcyjnym dla młodych ludzi. 

2011-01-28 19:16
Więcej

Potrzebujemy dobrej imprezy

O beskidzkich góralach, podawaniu baraniny, imprezach folklorystycznych w Ustroniu i trudnościach związanych z przygotowaniem Mistrzostw Polski w Podawaniu Baraniny rozmawiamy z pomysłodawcą imprezy – Janem Sztefkiem, Wielkim Zbójnikiem Ogniska Górali Śląskich w Ustroniu. 

2010-08-17 16:24
Więcej

Ustrońska architektura: nie naśladujmy Krupówek

O jakości ustrońskiej architektury i pojęciu estetyki rozmawiamy z Dawidem Legierskim, dziennikarzem i komentatorem portalu achitektonicznego Bryla.pl

 

2010-06-04 16:08
Więcej

Ustroń z górnej półki

O piwie, którego laną wersję można kupić tylko w Ustroniu, o tym, jak w ogóle trafiło właśnie tutaj i o ściąganiu turystów do naszego miasta rozmawiamy z Markiem Wyciślokiem, właścicielem lokalu Górna Półka Club. 

2010-05-24 16:14
Więcej

Uwierzmy w samorząd

O Zarządach Osiedli, niskim zainteresowaniu życiem publicznym, rozczarowaniu polityką i o pracy samorządów rozmawiamy z Arkadiuszem Gawlikiem, przewodniczącym Zarządu Osiedla Ustroń Górny. 

2010-04-21 21:01
Więcej

Większość widzów to turyści

Czy w Ustroniu jest miejsce na kino? Czy w dobie kina 3d i popularności kinopleksów, Kino Zdrój będzie w stanie się utrzymać? Z okazji niedzielnej wizyty Zanussiego w Ustroniu, rozmawiamy z Mariuszem Łapińskim, właścicielem Kina Zdrój. 

2010-03-19 08:30
Więcej