O jakości ustrońskiej architektury i pojęciu estetyki rozmawiamy z Dawidem Legierskim, dziennikarzem i komentatorem portalu achitektonicznego Bryla.pl
Komentujesz polską i światową architekturę – jak według Ciebie wygląda jakość tej ustrońskiej?
Muszę z przykrością stwierdzić, że Ustroń nie wypada jakość szczególnie na tle Polski. Mamy jednak sporo dobrej architektury międzywojennej i powojennej, o którą musimy dbać i ją pokazywać. Niestety, tym co woła o pomstę do nieba, to powstające współcześnie inwestycje. Ich architektura jest przeważnie bardzo słabej jakości i wątpię, że wpływ na to mają tylko względy finansowe. Trzeba także zwrócić uwagę na to, co moim zdaniem, jest największy problem tej nowej ustrońskiej architektury. Jest to niemal całkowite ignorowanie nie tylko charakteru miasta, ale również jej bezpośredniego kontekstu.
Czy w takim razie widzisz jakikolwiek plan na komlementarny rozwój architektury w mieście, czy kolejne inwestycje idą raczej swoją własną drogą?
Sądzę, że dotykamy tutaj problemu kultury i wrażliwości architektonicznej. To nie jest tak, że miasto - jego władze powinny ustanowić prawo, które zagwarantuje powstawanie dobrych realizacji architektonicznych. Owszem, w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego można wyznaczać pewne ogólne ramy, jednak nic nie zastąpi kompetencji estetycznej społeczeństwa. To z niego rekrutują się architekci i ich klienci. Popatrzmy w tym kontekście na to co się dzieje przy stadionie. To kakofonia kształtów i materiałów. Tam nic nie pasuje do siebie, każdy z budynków znajduje się jakby w innej rzeczywistości, realizuje inną wizję inwestora. Takie miejsca znajdziemy prawie w każdym polskim mieście.
Może pewnym pocieszeniem będzie fakt, że w naszym kraju pojawia się coraz więcej inicjatyw mających na celu zwrócenie uwagi społeczeństwa na problemy estetyki architektonicznej. Co ciekawe są to przede wszystkim inicjatywy oddolne, społeczne. Dla przykładu wspomnę tu architektoniczną antynagrodę Betonowa Kostka, którą na Śląsku przyznaje Stowarzyszenie Moje Miasto, albo też projekty Grupy Pewnych Osób, działającej na rzecz estetyki miasta. My na BRYLE.PL organizujemy ogólnopolski plebiscyt na najlepszy i najgorszy budynek danego roku. Z roku na rok zainteresowanie i liczba kandydatów jest coraz większa. To bardzo dobry znak na przyszłość.
Z ciekawym pomysłem wyszedł także wrocławski oddział SARP (Stowarzyszenie Architektów Polskich – przyp. red.). Mianowicie zorganizował konkurs na projekt „Domu sudeckiego o cechach architektury regionalnej ziemi kłodzkiej”. Ma on na celu pokazać, że da się stworzyć nowoczesny budynek, który jednak będzie nawiązywał do cech budownictwa lokalnego. Może jest to kierunek dla Ustronia?
Czy mamy w Ustroniu architektoniczne powody do dumy? Budynki o których my – ustroniacy nie myślimy jak o perełkach, a o których mówią specjaliści spoza miasta?
No cóż, Ustroń jest zbyt małym miastem by wzbudzał jakieś specjalne zainteresowanie środowisk architektonicznych. Nie mamy jakieś wielkiej architektury, projektowanej przez znane nazwiska, jak to ma miejsce np. w Skoczowie. Powody do dumy jednak mamy. Przede wszystkim zwróciłbym uwagę na Zawodzie. To pewien symbol „nowej historii Ustronia” i kolekcja gmachów w stylu modernistycznym. Być może tak jak dworzec w Katowicach, niektórym kojarzy się tylko i wyłącznie z „komuną”, ale sądzę, że nasze wnuki je docenią. Bardzo dobrym architektonicznie budynkiem jest modernistyczna willa przy Zielonej 1. Została ona zaprojektowana przez autorów Zawodzia - Henryka Buszko i Aleksandra Frantę, dla wojewody Jerzego Ziętka. Obecnie znajduje się tam Dom Pracy twórczej Architektów SARP.
Podobnie jak całym regionie, w Ustroniu mamy sporo okazów architektury międzywojennej. Niestety często właściciele tych budynków nie zdają sobie sprawy w jakich cudownych domach mieszkają i albo zaniedbują je lub niszczą poprzez bezsensowną przebudowę. Takim przykładem jest willa przy ul. Brody. Piękny budynek, lecz niestety dość mocno zaniedbany i do tego z licznymi „naroślami” w postaci dobudówek. Podobną „metamorfozę” przechodzi obecnie budynek Oazy.
Czy w takim razie mamy w Ustroniu jakieś wyraźne paszkwile architektoniczne?
Ciężko przyznać ale tych jest sporo. Jest to przede wszystkim to budownictwo mieszkaniowe i handlowo-usługowe. Nie chciałbym wskazywać palcem, ale wystarczy przejść się w rejon targowiska lub stadionu. Dalej od tych miejsc też nie jest lepiej. Bardzo mi szkoda pensjonatu Zameczek. Przebudowa i pomalowanie go na kolor zbliżony do różowego, upodobnia go do budynków świadczące „pewnego typu usługi”. Generalnie z poziomem architektury Ustronia nie jest najlepiej.
Jak powinna kształtować się ustrońska architektura w przyszłości? Czy mamy szansę na wypracowanie swojego unikalnego stylu, czy powinniśmy dbać raczej o schludne budowle i ładne bryły architektoniczne?
Uważam, że architektura powinna oddawać charakter miejsca w jakim powstaje. Ustroń leży na Śląsku Cieszyńskim, a ten należał przez setki lat do korony austriackiej. Stąd np. Cieszyn był nazywany Małym Wiedniem, także pod względem architektonicznym. Ustroń zaś był austriackim uzdrowiskiem, z charakterystyczną dla takiego rodzaju miasta architekturą. Dlatego też nie rozumiem skąd u części mieszkańców i przyjezdnych dominuje przekonanie, że Ustroń to miasto typowo góralskie i dlatego właściwym dla niego typem architektury są domy z drewnianych bali. Przywołam tu przykład Karczmy Wrzos, która nijak się ma zarówno do otoczenia, jak i tradycji budowlanych Ustronia. Nie lepiej byłoby wznieść budynek przypominający swoją bryłą architekturę „trzech willi” lub leżącej naprzeciwko starej Oazy?
Uważam, że w kontekście przyszłości, ciekawą inicjatywą byłoby rozpisanie konkursu na „modelowy dom ustroński” – tak jak to miało miejsce w Sudetach. Oczywiście, nie chodzi mi o opracowanie sztywnych wytycznych, którymi kierować mają się architekci i inwestorzy, ale o zastanowienie się jakie Ustroń ma tradycje budowlane, do czego powinna nawiązywać nowoczesna architektura, wreszcie, jakie elementy tej tradycji mają się znaleźć we współczesnym budownictwie Ustronia.
W tym kontekście nie bez znaczenia jest również dbanie o estetykę przestrzeni publicznej całego miasta. Nie może być tak, że przy głównych traktach komunikacyjnych wyrastają co rusz jakieś budki i kioski, a elewacje i płoty obwieszone są wielko powierzchniowymi reklamami. Każda, nawet dobra architektura, w takim „towarzystwie” po prostu blednie. Zastanawiam się od czego jest „Ustronski torg” skoro punkty handlujące serami i skórami lokują się wzdłuż ulicy Grażyńskiego? Dlaczego chcemy naśladować Krupówki, a nie niektóre alpejskie kurorty, gdzie wszystko ma swoje miejsce? Sytuowanie tu i ówdzie budek i kiosków, sprzedaż z dziko ustawionych samochodów, może nie złamaniem stylu ale na pewno zaprzeczeniem dobrego gustu.
Rozmawiał: Andrzej Drobik
a ja się zgadzam zarówno z ocissem jak i p. Legierskim. Poziom estetyki miasta faktycznie pozostawia wiele do życzenia.
Zgadzam się z ociss'em w 100%!
Zgadzam się w całej rozciągłości. Ustroński eklektyzm (rozumiany w pejoratywnym kontekście) jest wynikiem samowoli architektonicznej wspomaganej brakiem przepisów i jakiegokolwiek zainteresowania ze strony miasta i niestety także nas - czyli mieszkańców. Boję się, że jeszcze kilka lat "dzikich" inwestycji i nie będziemy się w stanie w ogóle odnieść do jakiegokolwiek wzorca i tradycji. Smutne jest także to, że oprócz tego musimy oglądać zupełnie niegustowne, krzykliwe, kolorowe banery i reklamy, które zasłaniają nie tylko architekturę, ale i sam krajobraz. Anty-przykładem niech będzie tu stojący na zachodniej pierzei rynku budynek mieszczący sklep spożywczy i biuro pośrednictwa nieruchomości. Budynek skądinąd architektonicznie ciekawy, niestety tak gęsto "obwieszony", że trudno to już zauważyć.
Najnowsze artykuły
Czesław Gluza: wszystko zależy od frekwencji
Rozmowa ze starostą cieszyńskim i zarazem kandydatem na posła z listy PO, Czesławem Gluzą, opublikowana przez portal SCI GO!
5 pytań do…
Prezentujemy pierwszy wywiad z cyklu "5 pytań do ..." O Ekranach akustycznych, dworcach PKP, stadionie i pomniku Jana Szczepańskiego rozmawiamy z przewodniczącym Rady Miasta panem Stanisławem Maliną.
Jan Gomola: "Brakuje otrzaskania"
O poprzednim sezonie, wyoborze nowego zarządu i o możliowściach zespołu ustrońskiej Kuźni rozmawiamy z byłym bramkarzem Kuźni Ustroń, Górnika Zabrze i Reprezentacji Polski - Janem Gomolą.
Odchodzę, żeby zwrócić uwagę
Z Jackiem Nieurzyłą, byłym przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta rozmawiamy o powodach jego rezygnacji, o pracy MRU oraz o tym, czy Ustroń jest miastem atrakcyjnym dla młodych ludzi.
Winne jest złe prawo
O kłopotach Leśnego Parku Niespodzianek, dotyczących zwrotu gminnej ziemi potomkom dawnych właścicieli rozmawiamy z Pawłem Machnowskim – współwłaścicielem Parku.
Potrzebujemy dobrej imprezy
O beskidzkich góralach, podawaniu baraniny, imprezach folklorystycznych w Ustroniu i trudnościach związanych z przygotowaniem Mistrzostw Polski w Podawaniu Baraniny rozmawiamy z pomysłodawcą imprezy – Janem Sztefkiem, Wielkim Zbójnikiem Ogniska Górali Śląskich w Ustroniu.
Ustroń z górnej półki
O piwie, którego laną wersję można kupić tylko w Ustroniu, o tym, jak w ogóle trafiło właśnie tutaj i o ściąganiu turystów do naszego miasta rozmawiamy z Markiem Wyciślokiem, właścicielem lokalu Górna Półka Club.
Uwierzmy w samorząd
O Zarządach Osiedli, niskim zainteresowaniu życiem publicznym, rozczarowaniu polityką i o pracy samorządów rozmawiamy z Arkadiuszem Gawlikiem, przewodniczącym Zarządu Osiedla Ustroń Górny.
Większość widzów to turyści
Czy w Ustroniu jest miejsce na kino? Czy w dobie kina 3d i popularności kinopleksów, Kino Zdrój będzie w stanie się utrzymać? Z okazji niedzielnej wizyty Zanussiego w Ustroniu, rozmawiamy z Mariuszem Łapińskim, właścicielem Kina Zdrój.