Czas supermarketów
2011-05-12 14:52

Zasady wolnego rynku są bardzo proste - robi się to, co się najbardziej opłaca. A że najbardziej opłaca się handel na dużą skalę, w kolejnych miastach i miasteczkach powstają duże sklepy. Problem w tym, że wolny rynek zaczyna wyraźnie przytłaczać nasz region - pisze Andrzej Drobik w felietonie dla portalu Gazetacodzienna.pl

 

Zasady wolnego rynku są bardzo proste - robi się to, co się najbardziej opłaca. A że najbardziej opłaca się handel na dużą skalę, w kolejnych miastach i miasteczkach powstają duże sklepy. Problem w tym, że wolny rynek zaczyna wyraźnie przytłaczać nasz region.
Eric Hobsbawm, jeden z moich ulubionych historyków, napisał kiedyś cykl czterech książek: "Wiek rewolucji", "Wiek kapitału", "Wiek imperium" i "Wiek skrajności". Jeśli kiedyś chciałby spisać krótką historię XXI wieku, myślę, że można by ją było nazwać "Wiekiem supermarketów". 
Supermarkety w naszym regionie od jakiegoś czasu powstają jak grzyby po deszczu. W połowie ubiegłego roku mieszkańcy Ustronia dowiedzieli się, że przy obwodnicy miasta powstanie supermarket Biedronka. Informacja wzburzyła częścią opinii publicznej - ludzie zastanawiali się, po co kolejny market w tak małym mieście, przy okazji rozgorzała dyskusja o kłopotliwym skrzyżowaniu, przy którym sklep powstaje. Teraz dowiadujemy się o kolejnym projekcie - Intermarche prowadzi w Ustroniu rozmowy z prywatnym inwestorem i chce wybudować duży kompleks handlowy. Mamy już w Ustroniu Tesco, Lidla i Carrefour’a. W Wiśle radni z nieufnością podchodzą do zaproponowanej przez Grupę Muszkieterów (właściciela marki Intermarche) przebudowy dworca i wybudowanie tam supermarketu. W Cieszynie powstaje market w pobliżu budynku Uniwersytetu Śląskiego, a przy ulicy Bielskiej, naprzeciwko banku PKO krajobraz szpeci (tak, szpeci - piszę to z pełną świadomością tych słów) Biedronka. Ile jeszcze sklepów wielkopowierzchniowych są w stanie przyjąć nasze niewielkie miasta? Odpowiedź jest, niestety, prosta - tyle, na ile tylko pozwoli wolny rynek. 
Pół biedy, jeśli sieci supermarketów rozmawiają z miastem, tak jak ma to miejsce w Wiśle. Dzięki tej inwestycji, która i tak by pewnie powstała, władze miasta są w stanie ugrać całkiem sporo, a firma zapowiada, że zarejestruje działalność właśnie w Wiśle, czyli podatki trafią do tamtejszego magistratu. Gorzej, jeśli nawet urzędnicy miejscy nie są w stanie nic zrobić z powstającym supermarketem, bo przecież to Wydział Architektury Starostwa Powiatowego wydaje pozwolenia na budowę. Sklep w danym miejscu może się nie podobać, jego architektura może niszczyć otoczenie, estetyka może pozostawiać wiele do życzenia. Nieważne - istotne, że powstaje zgodnie z prawem, a więc na terenach przeznaczonym w miejscowych planach zagospodarowania na usługi. To dzisiaj największy problem. Bo usługą, według planu, może być na przykład zakład krawiecki, ale może też być supermarket.
Przy ułomności prawa lokalnego właściwie nikt nie może zrobić niczego z bryłą nowo powstającego budynku. Mam wrażenie, że chociażby Czesi lepiej poradzili sobie z tym problemem, bo tam przynajmniej część supermarketów współgra z otoczeniem. Jeśli przyjmiemy, że architektura powinna być relacją z istniejącymi już budynkami i krajobrazem, to powstaje proste pytanie: co robi Biedronka w Cieszynie przy ulicy Bielskiej, w pobliżu cmentarza ewangelickiego i budynku PKO? 
Duże działki, które nadają się pod budowę kolejnych supermarketów, pewnie się wkrótce skończą. Ale tak sobie myślę, że turysta przyjeżdżający chociażby do Ustronia, mijający Tesco, Intermarche, Biedronkę, Carrefour’a i w końcu Lidla, pomyśli sobie, że przyjechał do miasta absurdalnego. Miasta 15-tysięcznego, które zapełnione jest supermarketami. I to właśnie te supermarkety zapamięta

 

Eric Hobsbawm, jeden z moich ulubionych historyków, napisał kiedyś cykl czterech książek: "Wiek rewolucji", "Wiek kapitału", "Wiek imperium" i "Wiek skrajności". Jeśli kiedyś chciałby spisać krótką historię XXI wieku, myślę, że można by ją było nazwać "Wiekiem supermarketów". 

Supermarkety w naszym regionie od jakiegoś czasu powstają jak grzyby po deszczu. W połowie ubiegłego roku mieszkańcy Ustronia dowiedzieli się, że przy obwodnicy miasta powstanie supermarket Biedronka. Informacja wzburzyła częścią opinii publicznej - ludzie zastanawiali się, po co kolejny market w tak małym mieście, przy okazji rozgorzała dyskusja o kłopotliwym skrzyżowaniu, przy którym sklep powstaje. Teraz dowiadujemy się o kolejnym projekcie - Intermarche prowadzi w Ustroniu rozmowy z prywatnym inwestorem i chce wybudować duży kompleks handlowy. Mamy już w Ustroniu Tesco, Lidla i Carrefour’a. W Wiśle radni z nieufnością podchodzą do zaproponowanej przez Grupę Muszkieterów (właściciela marki Intermarche) przebudowy dworca i wybudowanie tam supermarketu. W Cieszynie powstaje market w pobliżu budynku Uniwersytetu Śląskiego, a przy ulicy Bielskiej, naprzeciwko banku PKO krajobraz szpeci (tak, szpeci - piszę to z pełną świadomością tych słów) Biedronka. Ile jeszcze sklepów wielkopowierzchniowych są w stanie przyjąć nasze niewielkie miasta? Odpowiedź jest, niestety, prosta - tyle, na ile tylko pozwoli wolny rynek. 

PISALIŚMY: INTERMARCHE W USTRONIU?

Pół biedy, jeśli sieci supermarketów rozmawiają z miastem, tak jak ma to miejsce w Wiśle. Dzięki tej inwestycji, która i tak by pewnie powstała, władze miasta są w stanie ugrać całkiem sporo, a firma zapowiada, że zarejestruje działalność właśnie w Wiśle, czyli podatki trafią do tamtejszego magistratu. Gorzej, jeśli nawet urzędnicy miejscy nie są w stanie nic zrobić z powstającym supermarketem, bo przecież to Wydział Architektury Starostwa Powiatowego wydaje pozwolenia na budowę. Sklep w danym miejscu może się nie podobać, jego architektura może niszczyć otoczenie, estetyka może pozostawiać wiele do życzenia. Nieważne - istotne, że powstaje zgodnie z prawem, a więc na terenach przeznaczonym w miejscowych planach zagospodarowania na usługi. To dzisiaj największy problem. Bo usługą, według planu, może być na przykład zakład krawiecki, ale może też być supermarket.

Przy ułomności prawa lokalnego właściwie nikt nie może zrobić niczego z bryłą nowo powstającego budynku. Mam wrażenie, że chociażby Czesi lepiej poradzili sobie z tym problemem, bo tam przynajmniej część supermarketów współgra z otoczeniem. Jeśli przyjmiemy, że architektura powinna być relacją z istniejącymi już budynkami i krajobrazem, to powstaje proste pytanie: co robi Biedronka w Cieszynie przy ulicy Bielskiej, w pobliżu cmentarza ewangelickiego i budynku PKO? 

Duże działki, które nadają się pod budowę kolejnych supermarketów, pewnie się wkrótce skończą. Ale tak sobie myślę, że turysta przyjeżdżający chociażby do Ustronia, mijający Tesco, Intermarche, Biedronkę, Carrefour’a i w końcu Lidla, pomyśli sobie, że przyjechał do miasta absurdalnego. Miasta 15-tysięcznego, które zapełnione jest supermarketami. I to właśnie te supermarkety zapamięta.

Andrzej Drobik

Gazetacodzienna.pl

 

 

 



Komentarze
~ociss napisał:

problem jest istotny, bo o ile zwiększenie konkurencji na rynku jest zjawiskiem porządanym, to trzeba też zadać sobie sprawę z tego, że sklepy wielkopowierzchniowe wysysają kapitał z rynku lokalnego i odprowadzają go do central poza granicami naszego kraju. Doprowadzają także małe rodzinne firmy i sklepy do bankructwa, gdyż nie korzystają z lokalnych dostawców i mają na tyle duży kapitał by zaniżać ceny na granicy opłacalności aż do dosłownego "wykończenia" małej - lokalnej konkurencji. Kwestia degradacji architektonicznej i estetycznej naszego KURORTU, to też problem niebagatelny.

Najnowsze felietony

Komentarz: Czy basen jest potrzebny?

Był basen, nie ma basenu. Dzisiaj to słowo klucz (a może wytrych) w niemal każdej dyskusji o Ustroniu, jego potencjale i przyszłości. I trudno się dziwić.

2011-09-22 15:40
Więcej

Felieton: Bitwa na Głosy i ... o kasę

Finał programu "Bitwa na głosy" zbliża się wielkimi krokami. Im bliżej do 7 maja, tym więcej emocji, zaczyna się prawdziwa bitwa. Piotr Kupicha, reprezentant Katowic, finał ma już w kieszeni. Jednak prawdopodobnie nie byłoby go w programie, gdyby nie układ z jednym z tabloidów. Wszak promocji nigdy za wiele, a jak jeszcze medium nie kryje, że to ich faworyt, to zaczyna się walka.

2011-04-30 14:21
Więcej

Felieton: Rok pierwszy

Za nami pierwszy rok działalności serwisu Nasz-Ustron.pl. Z tej okazji kilka słów podsumowania, troszkę faktów a przy okazji garść informacji dotyczących planów.  Ale przede wszystkim – podziękowania dla czytelników: za cierpliwość, przychylność i dobre słowa. 

2011-03-21 19:13
Więcej

Felieton: Szanse, ale czy na pewno równe?

Chciałbym na początku zaznaczyć, że jestem osobą młodą, mam 18 lat więc będę często pewnie poruszał tematy dotyczące młodzieży. Ale do rzeczy - ostatnio siedząc przy kawie z kilkoma znajomymi, zastanawialiśmy się nad tematem wyrównywania szans, a dokładnie rzecz biorąc nad tym, czy nie posunęliśmy się za daleko tylko po to by zaspokoić nasze sumienie. 

2011-02-20 16:46
Więcej

Felieton: Okrągły rok w Ustroniu

Od roku w Ustroniu prowadzę swój lokal. Ten czas uważam za sukces – po pierwsze udało mi się utrzymać na rynku, po drugie – poznałem niezwykłych ludzi, którzy tworzą klimat tego miejsca. Dlatego mój pierwszy felieton będzie o sukcesie.

2011-02-09 08:20
Więcej

"Kolekcjonerskie dopalacze wyrazem wolności, europejskości i poszanowaniem prawa"

Wyrażam głębokie zaniepokojenie i oburzenie faktem otwarcia sklepu z tzw: " dopalaczami "pod szyldem" kolekcjonerskie pamiątki ".

2010-09-30 13:02
Więcej

Jeśli w góry to nie na Równicę

Kolejny głos w dyskusji dotyczącej ubiegłego dwudziestolecia w Ustroniu. Tym razem otrzymaliśmy list od turysty, który za największą porażkę uznał inwestycję Extreme Park na równicy. 

2010-07-15 18:19
Więcej